Wstęp

Kiedy zakładałam stronę slow travel myślałam przede wszystkim o tym, że mam Wam do zaoferowania spędzanie wolnego czasu- wakacji, weekendów w spokojnym wiejskim zakątku. To zaproszenie znajdziecie w zakładce „nasza oferta”.

Tak naprawdę jednak całe nasze życie jest podróżą w czasie i przestrzeni. Moje życie to ucieczka od kulturowo uwarunkowanych stereotypów, od wychowania w jedynie słusznej wierze i od pracy na etacie.

To jest przestrzeń związana z szeroko pojmowaną filozofią slow, która paradoksalnie zdobywa niezwykle szybko zwolenników na całym świecie. Jest buntem przeciwko postępującej komercjalizacji i bezrefleksyjnemu życiu.

Jak pogodzić współczesny model życia i nie stłamsić własnych pragnień i potrzeb? Jak znaleźć szczęście i spełnienie w dzisiejszych realiach? Jak tanio żyć, kiedy zrezygnowało się z udziału w "wyścigu szczurów"? Złotego środka będę szukać w najbardziej podstawowych aspektach naszego życia- w pożywieniu, w rękodziele, w rozrywce i w pracy.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Ser ricotta

Podróż do Prowansji rozbudziła moją kulinarną ciekawość i zainspirowała mnie do poszukiwań nowych smaków. Francja kojarzyła mi się zawsze z dwoma produktami- winem i serem. W winach rozsmakowałam się już dawno, szczególnie w tych swojej produkcji, teraz przyszła kolej na sery.

O włoskim serze ricotta słyszałam już dawniej, ale nie miałam jeszcze okazji go spróbować. Podczas pierwszych moich zakupów poświątecznych, pamiętając  jeszcze jak smakuje ser nad Morzem Śródziemnym, mój wzrok padł na opakowanie z ricottą. Sięgnęłam po niego i włożyłam do koszyka nie mając pojęcia, co to za ser i co ja mogę z niego zrobić? Uwielbiam kulinarne wyzwania, a odkąd pod ręką są przepisy z Internetu, każdy produkt, po który sięgam, a którego jeszcze nie znam, powoduje u mnie przyjemny dreszczyk zapowiadający coś nowego, nieznanego.

Przyznam, że sposób produkcji tego sera mnie zadziwił, ponieważ jest to produkt z serwatki. Wiele osób uważa serwatkę za odpad i albo daje ją zwierzętom, albo ją wylewa. Ja kiedy robię domowe twarożki, zostawiam serwatkę, aby na niej piec chleb. Dodaję ją zamiast wody.  Niektórzy ją piją, lub  robią zupę,  inni używają do okładów czy przemywania twarzy. Dla mnie serwatka jest za mdła, do picia się nie nadaje, a przy produkcji sera serwatki zostaje mnóstwo. Kąpać się przecież w niej nie będę :-) Wylewać serwatkę zawsze było mi żal. Wiem, że tam znajduje się mnóstwo wartościowych odżywczych substancji.

A tu proszę, Włosi opanowali produkcję sera z serwatki. To się dopiero nazywa oszczędność, bo przecież w serwatce pozostaje jeszcze całkiem sporo białka do wykorzystania. Nie jest to wprawdzie już kazeina, z której powstają tradycyjne sery, ale albuminy i globuliny. Nazwy z resztą nie mają tu wielkiego znaczenia. Ricotta jest po prostu pyszna!


Kiedy otworzyłam pudełko i spróbowałam serka, od razu wyczułam tam lekki posmak przypominający mi serek mascarpone. Ricotta jest lżejsza, ma mniej tłuszczu. Jest słodkawa, ponieważ zawiera laktozę. Nie nadaje się do kanapek i jedyne, co mi przyszło na myśl, to wykorzystanie jej jako farsz do potraw na słodko. Szczerze mówiąc, nie miałam czasu, aby szperać po Internecie za przepisami na ricottę. Miałam natomiast potrzebę zrobienia błyskawicznego, nieskomplikowanego obiadu. W takich podbramkowych sytuacjach najlepiej u mnie w domu sprawdzają się naleśniki. Zawsze mam pod ręką stosy słoiczków z domowymi dżemami. Szczególnie zimową porą, ale i na przednówku, królują mirabelki.
Jaki jest zatem mój pomysł na potrawę z serkiem ricotta? Bardzo prosty i bardzo smaczny.


Do opakowania serka ricotta dodałam płaską łyżkę cukru pudru i solidnie pomieszałam. Usmażone naleśniki posmarowałam serkiem, złożyłam na ćwierć i wierzch posmarowałam dżemem z mirabelek. Połączenie smaku serka i mirabelek jest nie do opisania. To trzeba po prostu spróbować. Robię naleśniki na setki sposobów. Ten przebił je wszystkie.
A czy Wy robicie jakieś smakołyki z serkiem ricotta?

4 komentarze:

  1. Hej! Też jestem fanką naleśników i czem prędzej wypróbuję ten przepis! Tym bardziej, że serek ten jest dla mnie nowością. Dżem z mirabelek niestety będzie kupny ;( A co do serwatki, to ponoć cały wapń z białego sera do niej przechodzi, dlatego biały ser jest praktycznie wapnia pozbawiony. Więc do boju na ricottę! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie widziałam w sprzedaży dżemu z mirabelek, w każdym razie warto na jesień zrobić samemu. Smak samych mirabelek niekoniecznie zachwyca, ale dżem z nich jest wystrzałowy :-)

      Usuń
  2. Cóż, dałaś mi do myślenia.
    Znam ricottę z półek sklepowych, z przepisów, które czytam lub słyszę. W każdym razie nie jest to coś, o czym nie miałam pojęcia, ale nigdy nie próbowałam. Natomiast mascarpone używam często, głównie do kremów tortowych, do karpatki, gdzie nadaje mu delikatności, do naleśników właśnie. Skoro mówisz, ze jest lżejszy i mniej tłusty od mascarpone to spróbuję. Niedługo zaczną się truskawki i biszkopt z takim lekkim kremem będzie jak znalazł. Nie lubię kremów z masłem, zatem postawię na ricottę:)
    Buziaki:)Mirabelkowo - ricottowa smakoszko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się sprawdzi. Ja nie dodaję mascarpone do naleśników- dla mnie jest za ciężki. Ale tiramisu na mascarpone- o jej, aż mi ślinka pociekła :-)

      Usuń