Wstęp

Kiedy zakładałam stronę slow travel myślałam przede wszystkim o tym, że mam Wam do zaoferowania spędzanie wolnego czasu- wakacji, weekendów w spokojnym wiejskim zakątku. To zaproszenie znajdziecie w zakładce „nasza oferta”.

Tak naprawdę jednak całe nasze życie jest podróżą w czasie i przestrzeni. Moje życie to ucieczka od kulturowo uwarunkowanych stereotypów, od wychowania w jedynie słusznej wierze i od pracy na etacie.

To jest przestrzeń związana z szeroko pojmowaną filozofią slow, która paradoksalnie zdobywa niezwykle szybko zwolenników na całym świecie. Jest buntem przeciwko postępującej komercjalizacji i bezrefleksyjnemu życiu.

Jak pogodzić współczesny model życia i nie stłamsić własnych pragnień i potrzeb? Jak znaleźć szczęście i spełnienie w dzisiejszych realiach? Jak tanio żyć, kiedy zrezygnowało się z udziału w "wyścigu szczurów"? Złotego środka będę szukać w najbardziej podstawowych aspektach naszego życia- w pożywieniu, w rękodziele, w rozrywce i w pracy.

poniedziałek, 13 maja 2013

Kije do nordic walking.


Zapewne nie raz widzieliście ludzi chodzących z kijami, którzy wyglądają, jakby ktoś ukradł im narty. Są to panie i panowie uprawiający sport zwany nordic walking, który skutecznie upowszechnia się w naszym kraju.  Chciałabym poruszyć dosyć ważną kwestię nabycia kijów do nordic walking, ponieważ naprawdę nie jest to prosta sprawa.

Z tym problemem zetknęłam się wiosną zeszłego roku, kiedy posmakowałam marszu na dystans 30 km z pożyczonymi kijami i stwierdziłam, że bardzo mi to odpowiada. A że miałam do przejścia na piechotę spory fragment Dolnego Śląska, Łużyc i całą Saksonię, potrzebowałam własnych i to solidnych kijów. Myślałam, że nie ma nic prostszego, niż wejść na allegro i kliknąć w ofertę. Myliłam się i to bardzo. Samo zorientowanie się w temacie zakupów, a bardzo chciałam dokonać mądrego i świadomego wyboru, zajęło mi ze dwa tygodnie. Problem był bowiem taki, że o temacie nie wiedziałam nic, a googlując tudzież przeglądając oferty sprzedawców na allegro wciąż otrzymywałam sprzeczne informacje. Każdy pisał coś innego i bądź tu człowieku mądry.

W życiu wyznaję zasadę- parafrazę motta dr House’a - wszyscy (sprzedawcy) kłamią. Dotyczy to zarówno sprzedających przez Internet, jak i za realną ladą sklepową. Choć czytałam opisy ofert, większą uwagę zwróciłam na fora internetowe zapalonych aktywnych „kijkarzy”. Tam też mniej więcej zorientowałam się w producentach i markach, na które należy zwrócić uwagę. Marka w tym wypadku to nie jest lans, ale jakość, od którego zależy moje zdrowie. Postanowiłam mimo wszystko dokonać zakupu przez Internet, gdyż w mojej okolicy nie ma dobrze wyposażonych sklepów sportowych.

Nie wiem, czy jest to powodowane chęcią oszukania nabywcy, czy najzwyklejszą ignorancją sprzedawców, ale na allegro panuje totalny chaos. Kije do nordic walking i trekkingu są ze sobą mylone i często sprzedawane jako uniwersalne. Tymczasem nordic walking i trekking to zupełnie dwie odmienne dziedziny sportu. Dziedziny te łączą jedynie kije, jednak zasadniczo różnią się te kije od siebie. Trekking to wspinaczka górska po trudnym i skomplikowanym terenie. Ludzie od zawsze, chodząc po górach, podpierali się kosturami. Nordic walking to szybki marsz z reguły po mniej lub bardziej płaskim podłożu. Kije służą odbiciu i ustabilizowaniu sylwetki, nie podpórce.

rękawiczki charakterystyczne dla kijów do nordic walking

Najważniejszym wyróżnikiem kijów do uprawiania nordic walking jest rękawiczka, która uniemożliwia wyślizgnięcie się kija z ręki. W marszu ręka tak pracuje, że naprzemiennie zwalnia się chwyt i zaciska dłoń na rączce. Pamiętajmy, że w szybkim marszu każde wyślizgnięcie się kija z ręki i nie złapanie go w sposób automatyczny, może spowodować utratę stabilności, zaplątanie się w kije i upadek. Kije trekkingowe mają tasmy, które owija się wokół dłoni. Nie uprawiałam jeszcze trekkingu z kijami (a mam nadzieję i tego posmakować), ale wydaje mi się, że wspinaczka to proces wolny, kij służy podparciu i zapewne istnieją sytuacje, kiedy trzeba się szybko z taśmy wyplątać.


taśmy charakterystyczne dla kijów do trekkingu

Druga ważna sprawa to kształt stopki. Ta do nordic walking powinna być profilowana- łagodnie ukośna. Kij pracuje poza ciałem, łączy się z podłożem pod pewnym kątem nachylenia, podczas gdy kije do trekkingu o płaskim zakończeniu, prowadzone przed człowiekiem, uderzają w ziemię prostopadle. Niekiedy kije sprzedawane są z wieloma rodzajami stopek, zatem nadal najważniejszym kryterium przy identyfikacji kijów jest rękawiczka lub taśma.

kształt stopki w kijach nordic walking


... i do trekkingu


Pamiętajcie, nie ma rzeczy uniwersalnych. Jeśli coś jest do wszystkiego, to znaczy, że jest do niczego.

Jeśli sprzedawca zachwala swój genialny towar do nordic walking, ponieważ posiada on amortyzację, to nie wie, co mówi. Amortyzowane mogą (ale nie muszą) być kije trekkingowe, ponieważ utrzymują ciężar opierającego się o nie ciała. Amortyzacja w kijach używanych przy szybkim rytmicznym marszu powodowałaby wybicie się z rytmu i efekt tańcowania kija. Zatem kije do nordic walking nie powinny mieć żadnych sprężyn.

Warto zwrócić uwagę na materiał, z którego wykonana jest rączka. Najlepiej gdyby była piankowa lub korkowa. Idąc szybkim marszem, często w upale, ręka się poci. Na rączce plastikowej, w którą wyposażone są tanie modele kijów, spocona dłoń będzie się ślizgać. Nie wykluczone są obtarcia i odparzenia.

I kwestia, nad którą zastanawiałam się najdłużej- wybrać kije składane (2 lub 3 częściowe) czy jednoczęściowe? Oba warianty mają swoje wady i zalety. Zdecydowaną wadą kijów jednoczęściowych jest fakt, że po wędrówce nie schowasz ich do plecaka. Wchodząc z nimi do samochodu, czy autobusu nie raz zdarzyło mi się niechcący przyłoić komuś w korpus. Kije są tak lekkie, że nie czuje się, jak zmieniają swoje położenie przy manewrach ciałem. Poza tym jednoczęściowe kije mają jedynie zalety. Są dopasowane indywidualnie do osoby i nie posiadają słabych punktów. Nie występują różnice w ich wysokości.

kij jednoczęściowy 

Kije składane są uniwersalne i można je sobie wzajemnie wypożyczać. Po wędrówce można schować je do plecaka.  Łączenia odcinków są słabym punktem takich kijów, mogą się popsuć, czy zablokować. Ustawianie wysokości przed wędrówką wygląda bardzo różnie. Może się okazać, że współtowarzysze wędrówki wyruszą zanim po wyjęciu kijów z plecaka ustawisz sobie odpowiednią ich długość. Może to spowodować, że nie wysuniesz kijów precyzyjnie i będziesz szedł krzywiąc sylwetkę. W ten sposób zamiast skorzystać, zepsujesz sobie zdrowie.

kij składany

Złe, źle dobrane lub źle użyte kije mogą wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Dlatego zachęcam, aby omijać z daleka kije oferowane za kilkanaście złotych.

Im lżejsze kije tym lepiej. Te najtańsze są aluminiowe. Gorszej jakości aluminium może się pogiąć czy połamać. Im więcej jest w kijach domieszki włókna węglowego, tym lepiej. Te najdroższe są wykonane w całości z włókna węglowego (sprzedawcy piszą "carbon", bo to ładniej brzmi :). Moje kije nie mają ani grama aluminium, ale na 100 % włókna węglowego raczej było mnie nie stać. Cenię sobie jakość, w szczególności, kiedy chodzi o moje zdrowie, ale jeszcze nie oszalałam, aby wydawać na kije kwotę 400-600 zł. Mnie zależy na zdrowiu i komforcie, dlatego wybrałam towar ze średniej półki- markowy, ale nie najdroższy. Nabyłam kije firmy Gabel za ok 150 zł, leciutkie, wykonane z włókna węglowego i włókna szklanego (ten niebieski ze zdjęcia powyżej). Z owych dwóch tygodni, które poświęciłam na zorientowanie się i świadomy zakup, dwa dni zajęło mi zastanawianie się nad wyborem kolorystyki. Takie rzeczy jak kształt rękawiczki czy kolor i motyw nie są bez znaczenia, ponieważ zaspokajają indywidualne poczucie komfortu i estetyki. A to też jest bardzo ważne, kiedy z kijami spędzasz całe dni wędrując przez Europę.

Tabela informacyjna, jakiej długości kije wybrać dla swojego wzrostu.


1 komentarz:

  1. Myślę sobie o moich kijach, które przed kilku laty kupiłam w jakiejś promocji za około 70zł. Trzymają się nieźle, służą dzielnie. Rzeczywiście włókna lepsze. Moje są regulowane, ale nie składam ich, bo wożę w aucie w rozmiarze dopasowanym do mojego wzrostu.
    Jeśli chodzi o gumowe końcówki, to szybko się ścierają, jeśli ktoś chodzi po asfalcie czy chodniku. Zatem dobrze od razu kupić zapasowe. Ja maszeruję po piasku, ewentualnie w lesie zatem nie mam takiej potrzeby.
    Polecam natomiast pas. Plecak drażnił mnie przy upałach, zatem kupiłam pas biodrowy, gdzie wkładam chusteczki, klucze, pojemnik z piciem. Oczywiście to na krótsze wyprawy, bo na cały dzień plecak sprawdzi się bardziej.

    OdpowiedzUsuń