Wstęp

Kiedy zakładałam stronę slow travel myślałam przede wszystkim o tym, że mam Wam do zaoferowania spędzanie wolnego czasu- wakacji, weekendów w spokojnym wiejskim zakątku. To zaproszenie znajdziecie w zakładce „nasza oferta”.

Tak naprawdę jednak całe nasze życie jest podróżą w czasie i przestrzeni. Moje życie to ucieczka od kulturowo uwarunkowanych stereotypów, od wychowania w jedynie słusznej wierze i od pracy na etacie.

To jest przestrzeń związana z szeroko pojmowaną filozofią slow, która paradoksalnie zdobywa niezwykle szybko zwolenników na całym świecie. Jest buntem przeciwko postępującej komercjalizacji i bezrefleksyjnemu życiu.

Jak pogodzić współczesny model życia i nie stłamsić własnych pragnień i potrzeb? Jak znaleźć szczęście i spełnienie w dzisiejszych realiach? Jak tanio żyć, kiedy zrezygnowało się z udziału w "wyścigu szczurów"? Złotego środka będę szukać w najbardziej podstawowych aspektach naszego życia- w pożywieniu, w rękodziele, w rozrywce i w pracy.

środa, 8 maja 2013

Nordic walking.


Jestem osobą, która nigdy nie przepadała za lekcjami wychowania fizycznego. Chyba jestem zbyt dużą indywidualistką, aby ktoś narzucał mi, w jaki sposób mam dbać o swoją kondycję. Wręcz nie znosiłam gier zespołowych, a bieganie na dystans większy niż 100 metrów było dla mnie katorgą. Poddawałam się walkowerem odmawiając udziału w biegu na 800 metrów i rok za rokiem dostawałam za to lufy. Świetnie radziłam sobie w gimnastyce na przyrządach, a kiedy na studiach mogłam wybrać aerobik, byłam w siódmym niebie. Muzyka i ruch to wspaniałe połączenie. Niestety, po drugim roku studiów ujawniła się u mnie bardzo agresywnie choroba genetyczna stawów (ZZSK) i trafiłam do szpitala. Moje lekcje wf-u już do samego końca studiów (nie licząc epizodów z jogą, czy konną jazdą), musiały ograniczyć się do gimnastyki korekcyjnej.
Jakoś udało mi się poskładać do kupy, ale uważać muszę. Choroba poczyniła w organizmie spore spustoszenia, szczególnie w obrębie stóp. Stany zwyrodnieniowe co rusz dają o sobie znać, a tabletki przeciwbólowe to moja codzienność. Czy to oznacza, że mam zrezygnować z ruchu, usiąść na tyłku, użalać się nad sobą i czekać na śmierć? O nie!
Mieszkając na wsi ruchu mi nie brakuje. Spacery z psami, praca w ogrodzie, remonty domu zapewniają mi utrzymanie stałej kondycji i sylwetki. Nie każdy ma jednak takie warunki życia jak ja, a sporo osób w dzisiejszych czasach dotkniętych jest różnego rodzaju schorzeniami. Jakiś czas temu, przy okazji moich wędrówek po Saksonii, odkryłam nordic walking. Okazało się, że ten sport nie tylko zapewnia mi ruch, ale daje sporo satysfakcji. Do plusów należy zaliczyć to, że z reguły wędrówki uprawiam w towarzystwie, które nadaje na tych samych falach. To czysta przyjemność spędzać aktywnie czas pośród życzliwych ludzi.

Nordic walking to stosunkowo młoda dziedzina sportu, która powoli, ale skutecznie upowszechnia się w naszym kraju. Z roku na rok obserwujemy coraz więcej osób maszerujących po lasach, parkach i drogach z kijami. Wielu uważa to za przejaw dziwactwa, jednak sport ten ma swoje racjonalne uzasadnienie. Przede wszystkim uwiarygadnia go fakt, że dziedzina ta narodziła się w latach 20-tych XX wieku w Finlandii, jako forma treningu dla sportowców uprawiających wyczynowo narciarstwo biegowe.

Ogromnym atutem tego sportu jest fakt, że może go uprawiać niemal każdy w dowolnym terenie (prócz wspinaczki po górach) i przy różnej pogodzie. Kije znakomicie sprawdzają się na leśnej ścieżce, asfalcie, jak i na piaszczystej plaży oraz w śniegu. Wystarczy jedynie dobrać odpowiednie stopki. Niestety, dziedzina jest tak młoda, że obserwując chodzących w terenie amatorów w oczy rzuca się, że mało kto potrafi poprawnie posługiwać się kijami, a tym samym wykorzystać potencjalne korzyści płynące z tego sportu. Szczególnie ta uwaga dotyczy osób starszych, które używają kijów bardziej w charakterze laski, a nie o to w tym sporcie chodzi. Choć można oczywiście skorzystać z profesjonalnej pomocy instruktora, to aby nauczyć się prawidłowych podstawowych zasad, wystarczy zapoznać się z jednym z licznych filmików na portalu youtube.


W czym nordic walking jest lepszy od zwykłego marszu lub joggingu? Przede wszystkim angażuje on więcej partii ciała niż wyżej wspomniane aktywności oraz wymusza rytmiczny ruch. Powoduje to wiele korzyści. Kije stabilizują sylwetkę podczas marszu, stanowią punkt podparcia oraz odbicia. Skutkiem ubocznym tego mechanizmu jest bardzo duże przyspieszenie piechura. Rytmiczny marsz z kijami znacząco odciąża stawy powodując mniejszy nacisk na kolana, biodra i plecy. Wymuszona postawa ma dobry wpływ na kręgosłup, co szczególnie cenią sobie osoby starsze oraz mające problemy z tą partią ciała, które odczuwają zazwyczaj ból po dłuższych spacerach bez wspomagania się kijami. Mięśnie, które są zaangażowane w ten sport, eksploatowane są w większym zakresie, ale za to mniej intensywnie, co powoduje ich mniejsze zmęczenie. Przekłada się to znacząco na samopoczucie następnego dnia. Pokonując ten sam długi dystans z kijami i bez nich, w drugim przypadku zakwasy są bardziej dokuczliwe, jeśli nie mamy za sobą treningu.  Podczas szybkiego rytmicznego marszu z kijami równocześnie pracują mięśnie klatki piersiowej i kręgosłupa, tricepsy, bicepsy oraz ramiona i mięśnie brzucha. Pozwala to na spalenie znacznie więcej kalorii niż podczas konwencjonalnego chodu czy joggingu. Nordic walking, jednocześnie wspomagając stawy, przyczynia się do rozwoju siły oraz wytrzymałości ramion. Dużym bonusem podczas marszu w upale jest fakt, że wymuszona pozycja dłoni i ich praca, polegająca na rytmicznym zaciskaniu i zwalnianiu rączki kija powoduje, że dłonie nie puchną.

Bardzo ważną kwestią jest dobór odpowiedniego rodzajów kijów do nordic walking. O tym opowiem w następnym wpisie. 

2 komentarze:

  1. Wiadomo nie od dziś, ze temat mi bliski.
    Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś, bardzo wyczerpująco zresztą. Polecam każdemu. Dobre kije nie są szczególnie drogie, a mogą zdziałać cuda. Już czwarty rok chodzę, co sobotę około 15 km i uwielbiam ten sport.
    Co do staruszków, którzy się podpierają. Nie chodzą na tyle szybo, aby mogli sobie zaszkodzić. A niezwykle ważne jest to, że dzięki poczuciu stabilności zaczęli wychodzić z domu.
    Natomiast ci, którzy chodzą szybko, tak jak być powinno, muszą mieć odpowiednią technikę. Szczególnie ważne jest owo puszczanie uchwytu. Zbyt mocne zaciskanie może skończyć się źle, bo stały, kurczowy chwyt może wywołać schorzenia. Chodzenie nie jest trudne, rzeczywiście filmiki wystarczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłam z Wrocławia i odpowiadam :-)
      Oczywiście, pisząc o tym, że część osób nie umie się posługiwać kijami i więcej krzywdy może sobie zrobić, niż pożytku, nie mam na myśli staruszków, którzy chodzą sobie podpierając się kijkami po skwerkach, ale ludzi, którzy wybierają się w długie trasy. Samo posiadanie i noszenie przy sobie kijów nie sprawi, że spalanie kalorii będzie efektywniejsze.

      Usuń