Wstęp

Kiedy zakładałam stronę slow travel myślałam przede wszystkim o tym, że mam Wam do zaoferowania spędzanie wolnego czasu- wakacji, weekendów w spokojnym wiejskim zakątku. To zaproszenie znajdziecie w zakładce „nasza oferta”.

Tak naprawdę jednak całe nasze życie jest podróżą w czasie i przestrzeni. Moje życie to ucieczka od kulturowo uwarunkowanych stereotypów, od wychowania w jedynie słusznej wierze i od pracy na etacie.

To jest przestrzeń związana z szeroko pojmowaną filozofią slow, która paradoksalnie zdobywa niezwykle szybko zwolenników na całym świecie. Jest buntem przeciwko postępującej komercjalizacji i bezrefleksyjnemu życiu.

Jak pogodzić współczesny model życia i nie stłamsić własnych pragnień i potrzeb? Jak znaleźć szczęście i spełnienie w dzisiejszych realiach? Jak tanio żyć, kiedy zrezygnowało się z udziału w "wyścigu szczurów"? Złotego środka będę szukać w najbardziej podstawowych aspektach naszego życia- w pożywieniu, w rękodziele, w rozrywce i w pracy.

czwartek, 13 czerwca 2013

Mieszanka do wypieku chleba z Lidla.


Podczas zakupów, których celem było standardowe uzupełnienie domowej spiżarni, skusiła mnie gotowa mieszanka do wypieku chleba. Do tej pory raczej omijałam tego typu produkty twierdząc, że jest to wydatek ekonomicznie nieuzasadniony oraz nafaszerowany różnego rodzaju podejrzaną chemią. Kilogram takiej gotowej mieszanki, która składa się w głównej mierze z mąki, kosztuje 5 zł. Można z tej ilości wypiec 2 chleby o wadze 750 gr (wartość zawyżona, w rzeczywistości każdy chleb do którego użyto pół kilo mąki waży mniej, jakieś 600-700 gr).

Czemu dałam się skusić? Jestem przecież przeciwniczką gotowców i fanką komponowania domowego menu z jak najprostszych składników. Uważam jednak, że niektórych produktów warto spróbować i na tej podstawie wyrobić sobie o nich opinię, a nie kierować się filozofią „nie bo nie”.

Najpierw skusiło mnie kolorowe opakowanie z miłą mojemu poczuciu estetyki grafiką. Jesteśmy wzrokowcami i większość ludzi mniej lub bardziej świadomie daje się złapać na ładne obrazki. Ja łapię się na nie świadomie, ponieważ wiem, że ktoś zadał sobie trud, aby zwykłą mąkę z dodatkami opakować tak, by sprawiała wrażenie produktu luksusowego. Cóż nie ukrywam, lubię być dopieszczana i jestem czasem skłonna wydać na to kilka złotych więcej. Nie szata jednak zdobi człowieka i nie opakowanie czyni produkt wartościowym, zerknijmy zatem, co kryje się w środku.


Skład mieszanki mnie nie wystraszył:
Mąka pszenna, ziarna słonecznika, mąka żytnia, suszony zaczyn żytni, sól spożywcza jodowana, suszone drożdże, substancje spulchniające: lakton kwasu glukonowego, wodorowęglan sodu, słód jęczmienny. Polepszacz mąki: kwas askorbinowy.

Jedynie lakton kwasu glukonowego wzbudził mój niepokój, ponieważ nie wiedziałam, co to jest. Okazało się jednak, że dodatek ten występuje nawet w sucharkach dla niemowląt, zatem w takiej ilości i sporadycznie spożywany, nie powinien zaszkodzić. Kwas askorbinowy to oczywiście przeciwutleniacz- witamina C spożywana i tak przez ludzi w ilościach zatrważających, jako rzekome panaceum na wszystko- od przeziębień po choroby stawów. Wodorowęglan sodu to powszechnie używana soda oczyszczona, składnik proszku do pieczenia.

Nic podejrzanego zatem nie zauważyłam, zabrałam się więc za wypiek. Był bardzo prosty. 


Producent zaleca 350 ml wody wlać do maszyny i dodać do tego pół kilo gotowej mieszanki. Ja, nauczona doświadczeniem wiem, że na pół kilo mąki dodaję 300 ml wody i konsystencja ciasta wychodzi idealna. Tak też zrobiłam, resztę wykonała maszyna. Przez te 3 godziny, kiedy chleb się robił, mogłam zająć się swoimi innymi sprawami włącznie z zaliczeniem długiego spaceru po lesie z psami.

Upieczony chleb wyglądał bardzo smakowicie. Wspaniale też smakował. 


Koszt wypieku takiego chleba jest wyższy niż chleba zrobionego z własnej mieszanki, do której serdecznie zachęcam. Nie jest to więc rozwiązanie na co dzień, ale raz na jakiś czas można sobie zaszaleć. Teraz wybrałam mieszankę Rivercote pszenno- żytnią z ziarnami słonecznika. Zachęcona smakowitym rezultatem, chętnie wypróbuję inne produkty tej firmy.

9 komentarzy:

  1. Rzeczywiście chleb wygląda smakowicie. Ja też jakoś nie mam przekonania do mieszanek gotowych, ale ta wygląda jakoś normalnie. Też wróciłam do wypiekania chlebków domowych, we wtorek powstał chlebek z mąki orkiszowej białej i pszennej z czarnuszką i kminkiem. Chodziło mi o coś lekkiego i jest to znakomite połączenie. W przyszłym tygodniu będzie wersja grahamkowa też na bazie mąki orkiszowej. Uwielbiam czarnuszkę jako dodatek do chlebów wszelakich, nadaje niepowtarzalnego smaku i aromatu. Polecam bardzo!
    Pozdrawiam, niebawem odpiszę na maila:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuję od czasu do czasu czarnuszę, rzeczywiście, aromat jest niepowtarzalny :-)

      Usuń
    2. Polecam wypróbować mieszanki ze sklepu www.chlebnazdrowie.pl.

      Usuń
    3. Bardzo chętnie. Wrzuciłam na blogroll.

      Usuń
  2. Zgadzam się z Riannon, też próbowałam kiedyś tej mieszanki i wyszedł fajny chlebek. Trzeba przyznać Lidlowi, że ma czasem ciekawe produkty (w rozsądnych cenach), takie których nie znajdzie się gdzie indziej. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja po prostu mieszam ze sobą mąkę pszenną i zytnią w proporcjach zależnych, jak bardzo razowy chcę mieć chleb, czyli albo po 250 gr, albo 300 gr pszennej i 200 gr żytniej. Naprawdę, do chleba nie trzeba żadnych "ulepszaczy", wystarczy sama mąka. Dodaję szczyptę przypraw (np zioła prowansalskie), aby chleb pięknie pachniał.

      Usuń
  4. a jak skomponować mieszankę żeby chleb smakował jak ten z mieszanki lidlowskiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy przypadkiem nie nadają tego smaku substancje, które są dodatkami, ulepszaczami, jak np ten lakton kwasu glukonowego. Ja bym się jednak trzymała zwykłych mąk, a te mieszkanki to najwyżej raz na jakiś czas. Odkryłam teraz fajną mąkę z trzech zbóż Lubelli. Świetny wychodzi z niej chleb, polecam zarówno do maszyn, jak i do tradycyjnego pieczenia.

      Usuń